#1 Przedstawiam moją parę!

     Na dzień dobry miło byłoby przywitać się z każdą duszą, która zechce tu zajrzeć i nam towarzyszyć. Krótko o nas? Jesteśmy dość zgranym trio, składającym się z samca dominującego Kręcioszka, głupiutkiej, bo i młodej Luny oraz mnie - 22-letniej studentki. Mieszkamy na wsi w okolicy Nowego Sącza, co czyni nas niemal góralami.
     O moich psowatych mogłabym rozgadywać się godzinami, zapewne jak każdy psiarz, ale myślę, że w toku będziecie mieli okazję poznać każdego z nas bliżej, więc informacje wprowadzające. Kręcioszek jest...

   - Hej, ale to ja umiem mówić za siebie, moja droga!
   
- Jesteś pewny, staruszku?
   - A nie wyglądam?
     Jak już zaczęto, jestem Kręcioszek. Urodziłem się 8 października 2006r., co czyni mnie najstarszym psem w domu. Super nie? Dobrze być takim statecznym panem, ale pokłady energii drzemiącej głęboko nadal mam! Sarny i bażanty - strzeżcie się!
     Od pierwszej chwili zamieszkałem w domu z mamą, rodzeństwem i tymi dziwnymi dwunogami. Nie powiem, dość się polubiliśmy - zawsze nas głaskali i bawili się z nami. Gdy podrośliśmy, mój brat i siostra poszli do nowego domu, a ja zostałem tutaj - w końcu ktoś musiał opiekować się mamą, a kto zrobiłby to lepiej niż ja? Moje imię chyba nie jest przypadkowe, dwunogi często śmieją się, że jak byłem malutki to robiłem straszną demolkę w kolejce do maminej jadłodajni. Myślę, że to może mieć coś wspólnego.
     Nie przepadam za innymi psami, ani ludźmi, którzy odważą się podejść za blisko domu. 
Uwielbiam jeść, więc aktualnie mam coś co nazywa się dietą. Nie jest mi to na łapę, ale cóż.. Mnóstwo rzeczy lubię, więc długo je wymieniać (zwłaszcza jeśli da się je strawić), ale najbardziej to nie lubię wody! O nie, nie nie!
     Ogólnie w trakcie mojego życia przez dom przewinęło się mnóstwo zwierząt, pamiętam szczury, myszy (wiecie, że żadnego gryzonia nie wolno mi było zjeść?! Skandal!), papugę, koty i psy. Ale ja tu jestem ten najwytrzymalszy chyba. Jakiś czas temu sprowadzono mi do domu kompana. Małego, paskudnego szczeniaka. Kto lubi szczeniaki? Są głośne, wszędzie zostawiają nowy zapach i są nieznośne... oo.. o psie mowa..



  - Cześć cześć cześć! Co tam? Ja jestem Luna! Masz kamyczka? Albo chociaż patyk? Rzuć, rzuć proszę! No raz tylko? Albo dwa? Albo tysiąc pięćset dwadzieścia? Przyniosę! Ja wszystko przyniosę! Być spokojną? No dobra. Mam 3 lata, prawie 4, wiesz? Jak byłam mała nie miałam rodzeństwa. Znaczy pamiętam piski innych piesków, ale potem ucichły, zabrali je i zostałam sama z mamą. Nie wiem co się z nimi stało. Żyłam sobie tak w ciepłej budzie z mamą. Mama nie mogła nigdzie daleko pójść, bo żyła na łańcuchu, ale jak nauczyłam się chodzić to biegałam sobie wszędzie. I któregoś dnia przyjechał taki duży pan (okropnie bałam się dużych panów, bo wcześniej jeden bardzo mocno mnie skrzywdził za pogryzione kapcie) i zabrał do nowego domu. Tęskniłam za mamą, ale teraz miałam nową! Wiecie, że ona prawie w ogóle nie ma sierści, poza tą na głowie? Ale nie mówcie jej, bo będzie jej przykro. Nowa mama jest super, często głaszcze mnie po brzuszku i daje dużo dobrych rzeczy do jedzenia. No i rzuca patyki! I kamyki! Jest super, wiecie?
     Lubię bardzo biegać, chociaż mam dziwną jedną łapkę. Potrącił mnie samochód no i nigdy nie była taka jak kiedyś. Ale Kręciocha zawsze wyprzedzę, bo ja może mam chorą, ale on ma takie śmieszne krótkie, haha! Ogólnie bardzo dobrze się we trójkę dogadujemy i dobrze nam ze sobą! Mama często nazywa mnie Liską albo Myszą, a przecież jestem Sunia numer 1 w tym domu! No dobra, może ogon mam trochę jak lis, ale nie lubię lisów! To co, czas na kamyki?


    Tak więc, znacie troszkę moje kundlowate. Będę się starała przybliżyć Wam jak wygląda życie z psem na wsi. Ale nie życie na łańcuchu, co dla większości ludzi w Polsce, którzy mieszkają na wsi (przynajmniej w mojej okolicy) jest nie za bardzo akceptowalne. Problemów mam mnóstwo, a biorąc pod uwagę żywiołowość i braki w wychowaniu zwłaszcza Kręcioszka (biorę to na klatę, ale pamiętajcie, że jak się urodził miałam 13 lat) mam praktycznie ciągle pod górkę. 
    Spróbuję Wam przedstawić moje życie codzienne, sposoby jakimi radzę sobie z niedociągnięciami w socjalizacji moich psów, ale również radosne chwile, które dzięki nim mam!

Pozdrawiam,
Anita


 Wszystkie teksty i zdjęcia zamieszczane na blogu są mojego autorstwa, zgadzam się na ich rozpowszechnianie po uprzednim poinformowaniu mnie o tym.

Komentarze